Roman Lis, prywatnie wujek Daniela Obajtka nie kryje rozczarowania, jakie przeżył, gdy dowiedział się, że człowiek, któremu dał pracę, mógł działać na szkodę jego firmy. – Mówią, że jest kandydatem. Lepszy byłby z diabła kościelny, jak z niego premier – załamuje ręce.